17:25

Bell Hypoallergenic - Hit czy Kit?


Witam! 

Dzisiaj troszkę inaczej, post troszkę o tematyce beauty, ale to nic, ponieważ ta konfrontacja ma pokazać Tobie czy polska marka może być równie dobra co zagraniczne?

We wtorek przyszedł do mnie zestaw kosmetyków Bell Hypoallergenic do przetestowania. W skład wchodzi lakier do paznokci, kremowa szminka, podkręcający tusz do rzęs oraaaaaz baza pod makijaż na zaczerwienienia!





KLIK


Zacznijmy od lakieru do paznokci. Z góry mówię, że nie maluję paznokci często i średnio się na tym znam, nie maluję ich też bardzo świetnie. Miałam wiele marek jeśli chodzi o lakiery. Powiem wam, że jak na taki lakier, taką cenę, nie spodziewałam się takiego efektu na paznokciach... są wspaniałe. Mam już je na palcach dwa dni i przez te dwa dni, tak jak zostały pomalowane nic się nie zmieniło. Byłam w ciężkim szoku, ponieważ lakiery za 10 złotych potrafiły mi odprysnąć po dniu, a ten trwa, leży, nie zmienia się. Bardzo mi się podoba! Przetrwały mycie włosów, sprzątanie, a one nie ugięte trwają.





KLIK 16,99

Tusz do rzęs, po otwarciu, wydawał mi się kompletną katastrofą. Kiedy sprawdzałam jaką ma szczoteczkę, czułam dość wielki opór, a na samej szczoteczce zostawały grudy. Jednak, swoje zadanie spełnia i co otwarcie, otwiera się łatwiej i za każdym razem coraz lepiej. Ubolewam nad faktem, że nie mają takiego tuszu wodoodpornego. Mam stosunkowo cienkie i krótkie rzęsy, a Bell Hypoallergenic podkręca je jak należy, wydłuża i daję oku odpowiedni efekt. Osypuję się troszkę, ale naprawdę malutko, praktycznie w ogóle. Wiadomo, po drzemce w ciągu dnia nie zostaje nic, a nic. Test z wodą wykazał, że bardzo się rozmazuje i najpewniej jakbyśmy się rozpłakały wyglądałybyśmy jak wielkie Pandy. Mimo wszystko, polecam mocno, jest godny polecenia, spełnia swoje obietnice i czekam na tą upragnioną wersję wodoodporną!



KLIK (taka, tylko 02) 16,99
Kremowa szminka po otwarciu, wygląda na satynową. Ma świecące drobinki brokatu, więc zdziwiło mnie to gdy szminka zastygła na mat. Nie trzyma się długo, buziaki może jeszcze wytrzyma. ale przy piciu i jedzeniu nie ma jej już w ogóle. W momencie gdy zastyga (okres 15/20 minut) troszkę się lepi na ustach, a nie każda dziewczyna to lubi, Plusem na pewno jest ładne i masywne opakowanie, które nie co przypomina mi opakowanie szminek z Rimmella. Moim zdaniem, ten produkt wypadł najsłabiej.

KLIK 23,99
A teraz baza pod makijaż, która ze wszystkich produktów kupiła moje serce. Postanowiłam ją testować dwa dni. Pierwszego dnia pod bazę położyłam jeszcze nawilżający krem oliwkowy, poczekałam, aż się wchłonie i dopiero nałożyłam na niego bazę. Nałożyłam podkład, puder, bronzer i rozświetlacz, co utrwaliło podkład, a krem mógł odrobinkę wyręczyć zaczerwienienia. Dlatego drugiego dnia zrezygnowałam z kremu i pudru (bo bez bronzera i rozświetlacza nie umiem żyć). Oczywiście, pierwszego dnia trzymał się idealnie, makijaż nie przesunął się i do końca dnia, nawet jak poszłam spać, nic się nie starło. Drugiego, o dziwo, starło się troszkę mniej, ale w większości wszystko było w porządku i przyznam, że i tak byłam zadowolona. Zaczerwienienia w obu przypadkach miałam zredukowane, ale nie mam ich jakoś przesadnie dużych, więc, Twój efekt może być inny i polecam Ci z całego serca ten kosmetyk!


Makijaże na bazie:

Przed makijażem (oczyszczona twarz); Po makijażu 1 (wersja krem, puder, bronzer rozświetlacz); Po makijażu 2 (wersja bronzer, rozświetlacz)


Wniosek? Można mieć ładny makijaż, za nieduże pieniądze. Jestem strasznie zadowolona, a baza leci do mojej kosmetyczki! Jeśli chodzi o ocenę produktów skali od 1 do 10 to:
Lakier: 9/10
Tusz: 7/10
Szminka: 4/10
Baza 10/10

Buziak,
Nightmare xo
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Me, myself and I , Blogger